POLSKI. Ksiadz Tom Honey o Bogu i Sunami
Ksiadz. Tom Honey: Jak God mogl do tego dopuscic?
Jestem ksiedzem w Angli. Jestem ksiedzem od 20 lat. Wiekszosc tego czasu spedzilem na mysleniu o naturze Boga, kim jest Bog. I zdaje sobie sprawe iz kiedy ktos powie “Bog” wielu ludzi zamknie sie w sobie od razu. Jak w srodku zorganizowanego Kosciola jak I na zewnatrz wiekszosc ludzi wciaz ma obraz niebnego kontrolera, tworcy praw, policjanta na niebie ktory zarzadza wszystkim I sprawia iz wszystko sie zdarza w okolo. On obroni swoich wiernych I odpowie na modlitwy swoich wiernych. I w moim kosciele najczestszym przymiotnikiem o Bogu jest “ WSZECHPOTĘŻNY”
Ale to jest dla mnie problematyczne. Ja jestem coraz bardziej zaniepokojony ta wiza Boga. Czy my naprawde wierzymy w taki obraz meskiego Boga ktorego pokazujemy w naszych modlitwach I liturgiach przez wieki?
Oczywiscie bylo wielu filozofow I myslycieli ktory sugerowali inny sposob postrzegania Boga koncentrujac sie na jego zenskiej I macierzynskiej stronie, sugerujac iz Bog obnaza sie bardziej poprzez brak sily nizli sile, przyznajac iz Bog jest nieznany I niepoznany poprzez sama definicje Boga, znajdujac gleboki rezonans z innymi religiami I filozofami I sposobami szukania universalnego sensu zycia. Te idée so bardzo dobrze znane w gronach akademickich I liberalnych. Ale klergia, jak ja, byla niechetnie natstawiona do dyskusji o tych idealach z powodu grozby stworzenia zatargow I przepasci w kolach koscielncyh, z powodu niebezpieczenstwa gniewu prostej wiary bardziej tradycjonalych wierzacych. Ja tez milczalem do tej pory.
Ale wtedy 26tego Grudnia ubieglego roku, okolo 2 miesiecy temu, to podziemne trzesienie ziemi ktore spowodowalo sunami I pozniej 2 tygodnie pozniej w Niedzielny ranek 9tego stycznia, kiedy stanolem przd moja parafia, z regoly inteligentnymi I dobrze zyczacymi wiernymi I ja potrzebowalem im cos powiedziec, cos o naszych wszystkich uczuciach I pytaniach. Ja mialem swoje wlasne odpowiedzi I uczucia ale ja mam takze publiczna role I cos trzeba bylo mi powiedziec. I oto co powiedzialem.
Wkrotce po sunami czytalem gazette w ktorej arcybiskup of Canterbury pisze o tragedy w polodniowej Azji. Cala esencja tego co napisal moze byc strzeszczona w ponizszym zdaniu
“Ludzie najbardziej pokrzywdzeni przez te dewastacje I smiertelne ofiary nie chca intelektualnych teori jak Bog mogl na to pozwolic. Jesli jakis religijny geniusz znalazlby odpowiedz dlaczego te wszystkie ofirary smiertelne maja sens, czy czulibysmy sie bardzije szczesliwi, bezpieczni czy ufajacy Bogu? Jesli ten czlowiek z fotografi gazet ktory trzyma reke swego zabitego przez suani dziecka nagle stanal przed nami tutaj, nie ma slow ktore moglibysmy powiedziec do niego. Slowa byly by nieodpowiednie. Jedyna odpowiednia rzecz jaka moglibysmy mu pokazac byla powazne milczenie, zyczliwosc I jakas praktyczna pomoc. To nie jest czas na tlumaczenie, na modlitwy, na filozofie. To jest czas na lzy.”
To jest prawda. A jednak tutaj w koscile w Angli, z daleka od tych wydarzen jakie sie zdarzyly tak daleko, nasza wiara jest zraniona. I my chemy wytlumaczenia od Boga; my domagamy sie wytlumaczenia od Boga.
Niektorzy ludzie doszli do przekonania iz mozemy wierzyc tylko w Boga ktory czuje I przezywa takze nasz bol. W jakis sposob Bog musi czyc nasza trwoge, nasz bol psychiczny I fizyczny. W jakis sposob wszechbedacy Bog musi moc wejsc w nasze dusze I przezywac wszystkie emocje jakie my przezywamy. I jesli to jest prawda wiec Bog musi znac takze radosc ducha ludzkiego. My chcemy Boga ktory wie jak sie cieszysc nasza radoscia. My chemy Boga ktory placze z tymi ktorzy placza I cieszy sie z tymi ktorzy sie ciesza. To wydaje mi sie zarowno glebokie jak I podkresleniem Chrzescijanskiej wiary w Boga.
Przez setki lat wazna ortodokcja o Bogu jest ta ktora mowi iz on jest ojcem, stworca, jest niezmienny. Wiec, poprzez sama definicje, nie moze czuc bolu ani smutku.
Dla mnie ten niezmienny Bog jest troche zbyt zimny I niezainteresowany I przerazajace wydarzenia XX wieku zmusily wielu ludzi do kwestionowania tego zimnego I nic nie czujacego Boga. Ludobojsto milionow podczas wojen, obozy zaglady spowodowaly iz ludzie zaczeli pytac gdzie jest Bog w tym wszystkim? Kto jest Bogiem w tym wszystkim? I odpowiedz byla iz Bog jest w tym wszystkim z nami. Lub Bog nie zasluguje na nasza lojalnosc juz wiecej.
Jesli Bog tylko sie przyglada I nie angazuje, wiec Bog moze istniec ale my nie chcemy miec z nim nic wspolnego. Wielu rzydow I chrzescijan czuje w ten sposob, ja wiem. Ja jestem jednym z nich.
Wiec przystajemy na Bogu ktory cierpi razem z nami. Bog ktory jest intymnie zwiazany z naszym swiatem I z kazda zywa istota. Ja przystaje z checia na takim wizerunku Boga. Ale to nie wystarcza mi. Ja musza zadac pare innych pytan I mam nadzieje iz we tez chcecie je zadac.
Podczas ostatnich tygodni pewne slowa w naszych liturguach wydaly mi sie troche nieodpowiednie. We wtorek rano mamy msze dla Matek I ich malych przedszkolnych dzieci. Tydzien temu spiewalismy z dziecmi jeden z naszych ulubionych hymnow “Madry czlowiek wybudowal swoj dom na skale”. Moze niektorzy z was znaja. Niektore z wersetow ida w ten sposob “Niemadry czlowiek wybudowal swoj dom na piasku I powodz zburzyla jego dom” W tym samym tygodniu podczas pogrzebu w mojej parafi spiewalismy inny znany humn psalmy “Siejemy pola I zbieramy zniwo” W drugim wersie slyszy sie slowa “Wiatr I woda go slucha”
Tak, naprawde?
Nie sadze iz mozemy spiewac ten humn w naszym kosciele wiecej.
Wiec pierwsze wielkie pytanie jest o kontroli. Czy Bog ma wielki plan dla kazdego z nas? Czy Bog ma kontrole nad wszystkim? Czy Bog rozkazuje kazda chwile? Czy wiatr I woda go sluch?
Od czasu do czasu slyszymy chrzescijanskie opowiesci jak Bog zorganizowal rzeczy dla nich. Aby wszystko bylo w porzadku. Jakies trudnosci byly przezwyciezona, choroba przeminela, jakies problemy rozwiazane. Ktos znalazl miejsce do zaparkowania samochodu podczas wielkiego pospiechu. Ja pamietam kogos kto mowil do mnie tego typu rzeczy z wielkim entuzjasmem I iskrami w oczach. Bylo to dla tej osoby dowodem milosci Boga I dowodem dojrzalosci tej osoby wiary. Ale jesli Bog moze I pomaga w ten sposob, wtraci sie do rozowoju wydarzen, wiec oczywiscie on zatrzymalby Sunami? Czy mamy lokalnego Boga ktory moze robic dorbne rzeczy typu miejsce do zaparkowania samochodu ale nie robiacego wielkich rzeczy jak zatrzymanie fal podrozojacych z szybkoscia 500 mil na godzine?
To jest po prostu nie do zaakceptowania dla inteligintnego Chrzescijanina I my musimy to przynac. Albo Bog jest odpowiedzialny za sunami albo Bog nie ma kontroli.
Po tragedi Sunami slyszelismi opowiesci tych ktorzy przezyli. Pewnie slyszeliscie niektore z nich: Czlowiek na serfingu ktory przezyl plynac na falach, mloda nastolatka ktora od razu wiedziala o niebezpieczenstwie bo akurat w szkole niedawno uczyli sie o sunami. I ta opowiesc o parafi ktora zamiast modlic sie jak zawsze w swoim kosciele na wybrzezu, tym razem modlila sie w gorach. Ksiadz przedluzyl msze w ten dzien I przez to uchronil wielu od niebezpieczenstwa fal sunami. Po uslyszeniu tej opowiesci ktos powiedzial iz “Bog musial nad nimi czuwac”
Wiec nastepne pytanie jest o Stronniczość?
Czy mozemy dorobic sie Boga laski poprzez modlitwe do niego I wiare w niego? Czy Bog domaga sie lojalnosci jak kazdy inny bozek-tyran? Czy Bog jest winny jednego z najwiekszych przestempstwo stronniczosci? To bylo by okropne! I bylby to dzien w ktorym ja zrzeklbym sie mojej legitymacji. Taki Bog bylby moralnie gorszy dla idealow ludzkich.
Wiec kim jest Bog? Jesli nie wielki pan na niebie lub obronca swego plemienia. Moze Bog pozwala na okropne rzeczy aby dac szanse na wykazanie sie bohaterstwu I zyczliwoscii? Moze Bog testuje nsza wiare? Moze jest jakis wielki kosmiczny plan ktory pozwala na okropne rzeczy aby ma koniec wszystko bylo dobre? Moze, ale te idée sa tylko wariacjami wizerunku Boga ktory kontroluje wszystko, Boga ktory bawi sie swoimi zolnierzami w swojej wielkiej kampani. My wciaz mamy wizerunek Boga ktory moze robic sunami I pozwolic na obozy zaglady w Oswiecimiu.
W swojej wielkiej noveli “Bracia Carmantsov” Dostojewski mowi te slowa do Ivana zaadresowane do jego naiwnego I religijnego Alioszy “Jesli cierpienia dzieci maja sie dodac aby byly wystarczajace aby kupic wielka Prawde wiec ja powiem ci zaraz od razu iz ta cala Prawda nie jest warta takiej ceny. Nie mozemy sobie pozwolic aby placic tak duzo za wejscie. Ja nie odrzucam Boga. Ja tylko z wielkim szacunkiem oddaje mu billet”
A moze Bog stworzyl I wtracil w ruch caly wszechswiat a pozniej porzucil kontrole na nim na zawsze aby naturalne procesy mogly sie rozwinac I evolucja przeszla przez swoj tryb? To wydaje sie bardziej do zaakceptowania. Ale wciaz zostawia Boga z ta pierwszorzedna moralna odpowiedzialnoscia. Czy bog jest zimnym nic nie czujacym spektatorem? A moze bezmocnym kochajacym do nieskonczonsci Bogiem nie mogacym nic kontrolowac lub zmienic? Czy Bog jest intymnie zwiazany z naszym bolem aby mogl go czyc sam soba?
Jesli wierzymy w cos takiego wiec my mysimy odrzucic wizerunek pana na niebie calkowicie, porzucic wizerunek wszechmocnego kontrolera I odrzycic tradycjonalne modele Boga. Musimy pomyslec o Bogu na nowo jeszcze raz.
Moze Bog nie robi rzeczy w ogole? Moze bog nie jest jednostka jak my jestesmy jednostkami?
Wczesne religijne filozofie o Bogu myslaly o Bogu jako o Super Czlowieku ktory robil rozne rzeczy w wielu miejscach, zwyciezajac Egipcjanow topiac ich w Czerwonym Mozu, miazdzac miasta, bedacym zlym I pelnym gniewu. Ludzie znali swego Boga poprzez te jego akty. Ale co jesli Bog nie robi nic? Co jest Bog nie robi nic kompletnie? Co jesli Bog jest we wszystkim? Kochajaca dusza wszechswiata, zamieszkaly milosierny byt podtrzymujacy I wytrzymujacy wszystke rzeczy.
Co jesli Bog jest we wszystkim? W nieskonczenie skomplikowanych stosunkach I zwiazkach w zyciu, w naturalnym cyklu zycia I smierci, w stworzeniu I zburzeniu ktore musza sie zdarzac w niskonczonosc, w procesie evolucji I w nieslychanie zawilym I wspanialym naturalnym swiecie, w kolektywnej podswiadomosci, w duszy ludzkosci, w tobie, we mnie, w moim ciele I duchu … w sunami, w ofiarach, w glebokosci rzeczy, w terazniejszosci I w braku, w prostoscie I zlozonosci rzeczy, w zmianie I rozwoju?
Na czym polega ta wewnetrznosc? To trudne to pojecia I domaga sie wiecej pytan. Czy Bog jest tylko inna nazwa Wszechswiata bez niezaleznego od niego istnienia? Nie wiem. Jak daleko mozemy przyznac Bogu niepodlegosc I character? Nie wiem.
Na koniec musimy powiedziec, ja nie wiem. Jesli bysmy wiedzieli, Bog nie bylby Bogiem. Wiara w takiego Boga bylaby bardziej zaufaniem w wszechswiat nizli wiara w doktrymalny system przykazacm. Czy nie jest ironia iz chrzescijanie mowia iz wierza w nieskonczonego nipoznanego Boga a pozinej pzywiazuja go do zamknietego systemu doktrylanych przykazan?
Jak ktos moglby praktycznie zyc w tej wierze?
W szukaniu Boga w srodku, w pielegnowaniu swojego wnetrza, w ciszy I medytacji, w swojej przestrzeni wewnetrznej, w swojej osobie ktora zostaje kiedy odlozy sie swoje emocje, idée I zajecia. W dobroci swoich wlasnych rzomyslan. A jak zylibysmy w takiej religi? Poprzez szukanie polaczen z swoja wnetrznoscia, kiedy jedna glebokosc mowi do drugiej glebokosci. Jesli Bog jest we wszystkich wiec istniej emejsce spotkania pomedzy trzema istotami.
Jest Indianskie powitanie ktore niktorzy z was na pewno znaja “namaste” Jest ono akompaniowane uklonem I zlozeniem rak. Z grubsza tlumaczac znaczy ono “To co jest Boskie we mnie wita to co jest Boskie w Tobie”. Namaste.
A jak ktos roziwjal by sie w tej religi?
Poprzez szukanie duchowosci we wszystkim, w muzyce I poezji, w naturalnym pieknie swiata w malych ordynarnych rzeczach w zyciu. Jest wszechobecne glebokie istnienie ktore robi je nie ordynarlne. Wymaga wielkiej troskliwosci, cierpliwosci I kontemplacyjnego podejscia I otwarcia do tych ktorych dosiwadczenie moze byc inne od naszego.
Kiedy stanolem w moim kosciele aby przemowic do wiernych o Bogu w sunami ni emailem zadnych odpowiedzi dla nich, zadnych ladnych wujasnien popartych pismem swietym, tylko watpliwosci pytania I niepwenosc. Mialem pewne suygestie I pomysly nowego spojrzenia na Boga, sposoby ktore moga pozwolic nam isc nowa nieutarta droga poznawania Boga.
Ale na koniec, jedyna rzecza jakiej bylem pewien I moglem im powiedziec bylo “Nie wiem” I to moze jest najbardziej doglebne oswiadczenie religijne kiedykolwiek powiedziane. Dziekuje.
Tuesday, February 12, 2008
Subscribe to:
Post Comments (Atom)



1 comments:
”Dlaczego Bóg pozwala na zło” - myślę że to dość szeroki temat, przedewszystkim skoro stworzył człowieka na ‘Swój obraz i podobieństwo” to tak jak ludzie posiadają np. współczucie, litość więc te cechy posiada także Bóg. Ale to nieprzejawia się w aktach typu ‘znalezienia miejsca do zaparkowania samochodu ‘ -/to kwestia przypadku/ -ale miłość Boga do swoich stworzeń wyraża się w jednym akcie ogólnoludzkim –końcowym wynikiem tego będzie likwidacja bólu, cierpienia a nawet… śmierci. Ale zacznijmy od początku…
Bóg stwarzając człowieka miał dwie możliwości: -albo stworzyć istoty idealnie posłuszne, bezwolne lecz to byłyby maszyny– automaty. Wariant II –istoty mające wolną wolę /nie fikcyjną lecz rzeczywistą/ -nasz pierwszy przodek taką wolność miał i mógł z niej korzystać ...no i skorzystał /nie mam oto do niego pretensji/ Warunek umowy między Bogiem a Adamem był następujący: posłuszeństwo = życie bez końca w doskonałych warunkach, lub nieposłuszeństwo = ograniczenie życia do 1000 lat lecz w ‘pracy w pocie czoła na ziemi rodzącej cierń i osty’ -ostatecznie Adam żył 930 lat. Trzeba pamiętać że on nigdy wcześniej nie widział cierpienia, chorób, śmierci –jego wybór był spowodowany brakiem doświadczenia, ciekawością, a mógł tak wybrać bo posiadał wolną wolę. Skutki tego odczuwamy do dziś– sprawiedliwość Boża niemoże powiedzieć -”rezygnuje z kary” lecz na szczęście jest jeszcze Boska miłość która wymyśliła sposób jak to wszystko „odkręcić” -plan jest następujący –trzeba dać kogoś ,w miejsce Adama, -na zasadzie „okupu” za zakładnika -to potomstwo Adama jest tym zakładnikiem śmierci /każdy już gdy się rodzi ma w swoich genach wypisany wyrok śmierci/ na nasze szczęście zgłosił się „na ochotnika” syn Boga –Logos /to grecki wyraz –oznacza ‘słowo’/. Ten Logos był pierwszą istotą jaką Bóg stworzył na początku -przed stwarzaniem wszechświata, to za jego pomocą Bóg stwarzał planety, a także człowieka /”uczyńmy człowieka na wyobrażenie nasze” - widoczna liczba mnoga/. Aby Logos mogł wykonać Boski plan konieczna była zmiana jego natury z wyższej na niższą –musiał stać się człowiekiem takim samym jak był Adam na początku. Dopiero wtedy mógł być złożony „okup” -czyli równoważna cena. Bóg zapewnił ludzi że przyjął ofiarę człowieka Jezusa. Tak jak Jezus został wzbudzony z grobu mocą Bożą trzeciego dnia „bardzo wcześnie rano” -jak podaje opis ewangelii, tak ludzkość zacznie odczuwać pozytywne skutki tego okupu w trzecim tysiącleciu /w początkach/ ponieważ „jeden dzień u Boga jest jak tysiąc lat”. Końcowym efektem tego planu jest odzyskanie przez ludzkość warunków takich jak na początku /gdy człowiek był stworzony/ bez chorób, cierpienia—to jest to o co modlą się chrześcijanie –”Przyjdz królestwo twoje jako w niebie tak i na ZIEMI” - bo to właśnie ziemia jest „wiecznym mieszkaniem dla człowieka”- jak mówi biblia, także pisze że ostatnim wrogiem ludzkości jaki będzie zlikwidowany będzie śmierć.
Więc to że jeden żyje 70 lat inny 40 nie jest aż tak istotne w stosunku do wieków bez końca.
Taki jest mój pogląd na sprawę panowania nieszczęść, chorób, krótkiego życia, ale myślę że dzięki tym doświadczeniom ze złem nikt już nigdy niepopełni błędu pierwszego człowieka.
Post a Comment