Tuesday, February 12, 2008

USA - Polska - Francja (Listopad 2007)

USA - Polska- Francja

www.shamick.com/index.htm

Odwiedziny Przemka z Rodzina

Zabawa

English Version

>>> Piatek 9 XI, 2007 <<<
Port Lotniczy w Lexington. Poltory godziny do odlotu. Nastepny przystanek Chartotte, Polnocna Karolina.

Dotarlismy do Charlotte ... Iza juz pokazala iz nie ma cierpliwosci i choc na poczatek lot jej sie podobal to pozniej chciala przechodzic, nie miec pasa, i w ogole ... Jest teraz 17.30 a odlot do Frankfurtu o 19.00 ... zjemy cos ...

>>>>> Sobota 10 XI, 2007 <<<<<

Port Lotniczy we Frankfurcie jest niezwykle zle oznaczony, cieplo w srodku i w ogole ledwo zdazylismy ... co bylo bardzo stresujace (bilety w ten sposob sa jednak o wiele tansze, prawie o 1000 na osobe ... chyba ze sie kupuje na ostatnia chwile co jak sie ma rodzine jest ciezkie)

W koncu w Warszawie i tu juz jak po masle, Karolina miala taksowke, pieknie pod Klaudyne, pozniej do restauracji "Chlopskie Jadlo" ... pozniej piwo w domu, w koncu spanie ... ja do jednestaej a Malina i Iza stwierdzily iz nie jada nigdzie i zostaja z Ciocia Karolina bo tutaj tak fajnie ... leciemy znowu na plac zabaw aby dzieci sie trcoeh wylataly przed 5 godzinnym pociagiem .. ale z restauracja i w pierwszej klasie wiec powinno byc fajnie ... Dzis swieto narodowe niepodleglosci ... flagi w blokach prawie w kazdym oknie ...

Chlopskie Jadlo - $75.75 plus $2,27 Foreign Transaction Fee
Czasy taniej Polski sie skonczyly, to na pewno.

>>>>>Niedziela 11 XI, 2007 <<<<<

Nasza podroz pociagiem NIE byla jak ta tu opisana, dzieki Bogu. http://miasta.gazeta.pl/gorzow/1,35211,4713611.html

Moze do trzech razy sztuka bo to nasza druga podroz i wszystko prawie perfekcyjne ... oprocz Frankfuru nad menem wszystko na razie jest pierwsza klasa i sper ... Pociag byl wspanialy z jedzieniem przy stoliku gdze nasze siedzenia byly w pierwszej klasie ... Ogladalismy krajobraz i 5 godzin poszlo jak migiem siegnal ... bawilismy sie z dziecmi ...clzowiek normalnie nie ma na czasu, Mama i tata nas odebrali i przyjechalismy tutaj.

>>>>> Poniedzialek 12 XI, 2007 <<<<<

Dzieci nie spaly do 2 w nocy a na drugi dzien spalismy do 11nastej ... pozniej przyjechala Ciocia Henia i Arur i bylo wspaniale pogadac ... Wujek tez dzwonil ... jedna z najlepszych moich rozmow przez telefon, pomimo tylu czasu i odleglosci tak latwo sie z nimi rozmawia ... Arur do nas przyjedzie moze za rok, wszystko zorgaizujemy poziej.. Pozniej zrobilismy malego balwana z dziecmi i poszilismy an spacer ...snieg w kolo ale ni pada i jest dosc cieplo (okolo 1 2 stopni Cecljusza) ... ale za to dymy z domow daja sie we znaki, czuc doslownie dym wnozdzrzach ... niekotrzy to ciekawe co pala ale napewno nie wegiel ... Ameryka powinna walczyc z globalnym ociepleniem planety tutaj ... byloby to bardziej korzystniejsze ...

Teraz relakusjemy sie w domu, dzieci lataja zdolu a gore i sporotem ...oczywiscie na boso jak przystalo na zachartowanych Gaworskich ... I podoba im sie tutaj doslownie wszystko ... wszystko nowe, snieg ... wszystko jest super ...

Wczoraj niespaly do 2 w nocy bo jak Iza pwoiedziala "To za duzo zabawy tuatj aby spac Tata" ... choc niestey pwoeidziala to po angielsku ...coz, wszystkiego nie mozna miec ...
Juli tez sie podba, moze sie zrelaksowac ...Dietera TV ma chyba z milion kananlow ...polowa po angielsku, jemy co 5 minut ... pogoda to se moze byc z -20 ... komu to przeszkadza ...


>>>>> Wtorek 13 XI, 2007 <<<<<

Dzis poszlismy na miasto na zakupy ... co okazalo sie strata nie tylko pieniedzy, czasu ale i nerwow... komus sie w Polsce cos z radosci za przeproszeniem ... no nie powiem, powiedzmy poprzekrecalo w glowach ... bycie w Europie nie znaczy iz trzeba miec w sklepach rzeczy conajmiej tak drogie jak w Niemczech czy USA a czesto raczej jakosci Wal Martu paru dolarowych rzeczy w cenie po kilkaset zlotych co odpowiada mniej wiecej dwu lub nawet trzy krotnej wartosci tej samej rzeczy w USA ... Barbie i takie typu zabwaki a takze buty to nic innego nizli malusienkie fimry ktore przywoza cos z zagranicy i tyaj sprzedawaja dwa razy tyle ... na USA wychodzi to po 100 albo 15 dollarow za barbie itd itp ... My nawet w USA patrzymy na cos za 20 dollarow jako dosc drogie dla dziecka ktore sie tym przestanie bawic za dwa dni a tyaj 60 zlotych za zabawke to trzeba szukac bo wiekszosc po conajmiej 100 zlotych czy 300 ... jako "okazja"


Buty tak samo, plastyk czy sztuczne i za conajmiej 30 dollarow ... wyszlismy z sklepu z butami dla mnie i dwoje dla dziewczat z rachunkiem odpowiednikime 85 dollarow ... nie pamietam kiedy ostatni raz wydalismy 85 dollarow na 3 pary butoow ... mozna kupic buty dobre za dla mnie i po 10 dla dziewczynek = 60 ... Co troche denerwujace iz Polacy (Mama przynajmiej) wcale nie mysla iz to drogo ... dla nich to wciaz "taniej nizli w Niemczech" ...

Slowem ten kraj to kraj gdzie przynajmiej na prowincji ludzie zarbaija 1 gora 2 tysiace a wydatek 300 na barbie czy 160 na buty czy 200 na bisutonosz markowy ... (oczywicie bo tanich to nikt nie kupuje ... to szmelc)


Przepisze to pozinej i przemysle ale na razie to ja widze iz tutaj sie w Polsce szuka "jeleni" ... od butow przez samochody na domach skonczywszy ... a rynek tez nie naturalny ... mnostwo malenkich sklepow a nieruchomosci w calym miesie ... 10 na krzyz ... kazde warte z dwa razy tyle nizli dobry dom w Kentucky a rudera taka iz w KY by nikt za to 1/5 nie dal ...
Kawalek ziemi, na koncu swiata ... nic w kolo, nie mowiac o jezdni ale trach 100,000 dollarow bo ... no W Europie teraz Polska jest to wiadomo, tyle samo warte ... a w kolo kominy dymia iz z deszczem i sniegiem to naprawde wyglada jak ....koniec swiata ... kupse teraz taki koniec swiata za 100 tysiecy ... to tylko 100 miesiecznych wyplat ... 8 lat nei jedz i nie wydawaj ... i masz juz masz ziemmie ... i jaka lokacja!!!! Europa czlowieku!!!

Pojechalismy do Antonia na lody, przejechac sie ...rachunek za lody, piwo i herbate ... 47 zl. 22 dollary. A co tam 50 zlotych dla kogos kto nawet 1,000 zl na miesiac nie zarabia? W koncu takie cos pojechanie na lody to "luksus" ... co nie?

>>>>> Sroda 14 XI, 2007 <<<<<

Dzis pojechalismy w 4ke do ojca na obiad, bardzo fajnie bylo ...dzieci sie bawily.Malina miala tort i obie dostaly prezenty ...bylismy tam od 1.30 do 19.00 a teraz relaksujemy sie u Babci. Pogoda sie poprawila o tyle iz nie pada ... nawet slonce probowalo wschodzic ... Malina i Iza chyba w koncu przeszly przez JetLag ... Iza chec coraz czesciej "do domu" a Malina miala placz w Antnoninie bo ona "teskni za Lexington i cheeseburger ...."


Malina i Iza podchwytuja coraz wiecej Polskiego ... a Malina nawet chodzi i powtarza do swoich lalek paplanine w nijakim jezyku ....

>>>>> Czwartek 15 XI, 2007 <<<<<

Pojechalismy na targ, niektore jeszcze tanie rzeczy ... fajnie bylo tylko zimno i dzieci pojechaly spowrotem szybko z babcia i dziadkiem a my przyszlismy poziej do domu ... a teraz za pare minut jedziemy do PlayLand in Kalisz ... Juli zostaje w domu bo sie nie za dobrzez czuje ... moze grypa? ... Dzieci sie bawia nowymi tanimi krolewnami z targu ... te o wile tansze ... nie mam casu pisac ... to bardziej dla mnie abym nei zapomial co w dany dzien robilismy a pozniej napisze to lepiej ...


Karina, dziekujemy za pozdrowienia. Przemek


Po obiedzie (oczywiscie jak co dzien o 13.30) pojechalismy do Bajkolandu ... dzieci byly w szale radosci majac z 3, 4 place zbaw jakie sa w USA w McDonaldzie i mogly sie wybiegac, wyskakac i wszystko w srodku gdzie jest cieplo. Pozniej pojechalismy do Kalisza do Castorama ... USA i zachod sa juz w Polsce ... z ich cenami + 50% ... za jeden CD na przyklad kaza sobie placic 70 centow a byle jaki telewizor ponizej 500 dollarow to nie schodzi ... najtansza mikrokuchenka (bo Mama wymieniala swoja ktora sie zepsula) kosztowala 80 dollarow a wiekszosc (wszystkie inne) bylo po conajmiej 150 dollarow ...

W Castorama ludzie owszem kupuja ...pare rzeczy na dnie koszyka do noszenia a koszyki do pchania tez ledwo dna zakryte ... za to mozna kupic super perfumy itd itp i w ogole mozna pomyslec iz jest sie we Francji w Carefour ...

To w ten nieszczesny wieczor kupilem "fish sticks" ....

>>>> Piatek 16 XI, 2007 <<<<<

Dzis w Piatek mroz - 2 stopnie ...pojechalsimy tylko ja i Malina i Dieter i Mama na cmentarz i pozniej do Biskupic ...Juli sie nie dobrze czuje, pewnie grypa a Iza nie lubi zimna w ogole ...

Teraz odpoczywamy i pakujemy sie. Jutro o 7 rano albo o 7.15 wyjazd smochodami dwoma (ojciec) do Poznania ... znowu sie bedzie turlac po 40 na godzine przez wsie ...to chyba nagorsze dla mnie, to jakby mi ktos wode trzymal z 10 centymetrow od ust po tygodniu bez niej i kazal mi tak trzymac przez godziny ... wydaje sie iz sie jedzie wiecznosc ...

Ok, do pojutrze wiec bo jutro wieczorem bedziemy mamy nadzieje we Francji ....

>>>>> Sobota 17 XI, 2007 <<<<<

Jestem na lotnisku w Poznaniu ... 10 minut za 2 zlote ... lot opozniony o 90 minut ale dojechalismy dobrzez ...z mama i dieterem ...ktorzy juz pojechali i ojcem ...ktory jeszcze jest ... we francji bedizemy wiec o okolo 17.00 ... zz tamtad samcohdoem do Lille ...


Lotnisko fajne, piwo sobie wypilem ....mama nawet z ojceme trcohe pogadala ... to lece bo sie mi skonbczy i nie zapisze ...

FRANCE

Bienvenue au France!!!!! z sloncem@! Wypozyczylismy samochod i jestesmy po godzinie i pol w Lille. Wlasnie skonczylismy kolacje ... troche zmeczeni ale szczesliwi iz ten dlugi dzien podrozy juz sie skonczyl ... Jestesmy z Michael and Jan Claud i jej corka Laurance i Stefanem kotrzy przyjechali w odwiedziny z ich trzea corkami ... Malina i Iza juz ogolnie maja matek w glowie ale pokazaly francuska Backyard po Francusku i w ogole bawia sie z nimi ... a jezyk jakos nie gra roli. Oh jak fajnie znowu byc na autorstradach, nie czuc w nozdrzach dymow ... no i Malina na boso znowu biega ... oczywiscie! Dowidzienia Polsko na przynajmiej 2,3 lata ... zobaczymy jeszcze. Juz lato, jesien mamy zaliczona wiec teraz jedynie w zime na narty lub na wiosne ... Dziekujemy wszystkim za pomoc i cierpliwosc z nami podczas naszego pobytu. Bylo fajnie i choc pogoda nie dopisala to jednak fajnie bylo spelnic te bezcenne chwile razem. Jutro na miasto na Lille ... nic sie autorstrady nie zmienily. Dosc latwo trafilismy na Ville De Asce ... zobaczymy jutro czy srodmiesicie sie zmienilo. Spotkamy sie tez z Larsem i jego rodzina, Norvegiem ktorego poznalem tutaj jak bylem pare lat temu ... .tez komputerowiec.

>>>>> Niedziela 18 XI, 2007 <<<<<

Nasz Samochod
Spotkalismy sie z Larsem i Amira dizs i dowiedzielismy duzo reczy miedzy innymi o 7 lat temu tarapatach z naszym pomyslem CDNetPlay.com ... ale w oogle bylo swietnie go zobaczyc, pogadac ... pochodzislismy troche po Lille ale nie duzo bo bylo troche zimno ... Ja mialem mul na obiad oczywiscie i dobre piwo ...

Potem sporotem do domu Laurance i Stefan ... tam do wiecozra i Pitza tez ...
Jutro nad morze i dzien dla nas samych ... napisze wiec wiecej ... ogolnie wszystko idzie bardzo dobrze ... jutro ma padac ale do tej pory pogoda dosc dobra choc zimno ... ale nie pada. Wszystko idzie tez perfekcyjnie i ja z moja lepsza "konfidence" moge nawet rozmawiac troche po francusku ... Dzieci tez zadwoolone ... odespaly wczoraj ...

>>>>> Poniedzialek 19 XI, 2007 <<<<<

OK Poniedzialek i prawie poludnie ... doktor przyjedza za pare minut zbadac Juli i moze dzieci tez ... pozniej jedziemy nad moze ... ja koncze swoja porcje wypracowania ... wlasnie wyslalem do mojej grupy swoja czesc bo mamy do oddania w nastepny poniedialek ... oni sie spotykaja dzis ... troche mi glupio no ale jakos przeboleja ... (zreszta nie maja innego wyjscia :-))

Terz pisze i pracowalem nad swoim wypracowaniem a Iza oglaa na polowie ekranu film "12 tanczacych ksiezniczek" ..

Na razie, ...pogoda coraz gorsza ...slonca juz nie ma ale jeszcze nie pada ...

>>>>> Wtorek 20 XI, 2007 <<<<<

Dzis pada. Wczoraj zamiast jechac nad morzez pojchalismy do Cenral Commerical. Moze dzisiaj pojedziemy. Mielismy wcozraj wieczorem wspanialy oiad z Fruit de mer ... i z Polka Balbina kotra mieszka w Francji


We wtorek rano pojechalismy do praedszkola dzieci Stefana i Laurance ... Malina i Iza bawily sie z dziecmi przez 1.5 godziny ...beda teraz pisqc do tego przedszkola ...dostaly ksiazke zrobiona z rysunkow jakie dzieci zrobly dla nich ...byl tez napis ¨Welcome ... pozniej w deszcz na plaze ... do Belgi. Dzieci zaliczyly swoj 4 kraj

Wieczorem obiad ale u drugiej rodziny gdzie mieszkamy tezraz ..zreszta luncz tez tam mielismy ...dzieci bawily sie z 10letnim chlopcem, synem Izabell ...corki rodziny u ktorej mieszkamy ..

Malina I Iza odwiedzila szkole prywatna gdzie ucza sie dizeci Laurance I Stefana I spedzily tam od 10.30 do 12.00 Potem musielismy sie szybsko spakowac, pojechac do drugich przyjaciol Juli gdzie zjedlismy szybki lunch o 1szej.
Pozniej, bo ja chcialem bardzo , pojechalismy nap laze … lalo jak z cebra ale poszlismy nap laze tak czy siak I to w Belgi. Pozniej przuyjechalismy spowrotem male 100Km w godzine … bo oczywiscie tutaj mozna w godzine przecjchac 100Km … jakoz autostrady sa … I mielismy obiad razem.

>>>>> Sroda 21 XI, 2007 <<<<<

Zostajemy w Lille extra dzien .. Sroda dzis ... swieci slonce ... 10 stopni ciepla ... w Paryzu strajk ... W Paryzu Chaos ...nie kursujq pociqgi, qni qutobusy, ani metro ...jutro rano jedziemy do Paryza ... W Piatek Mamy nadzieje do domu ...; bo kto wie moze i linie pojda na strajk ...cala Francja strajkuje .... ta klawiatura Francuska zaraz doprowadzi mnie do szalu ... mam tylko pare ,inut ...nie mam juz dojscia do internetu caly czas.

Cieplo przynajmizj dzisiaj ::: Pojedwie,y za chwile do IKEA; pozniej lunch w naszym ulubionym Pizza Jazz ... zrelaksujemy sie ...mam nadzieje iz odwiedzimy jutro chociaz Wieze Aifla ...*

Zmiana planow zwiazana ze strajkiem wielu galezi gospodarczycz w Paryzu (I we Francji ogolnie) Zamiast jechac disiaj, jedziemy do Paryza jutro. Ja wzialem Maline I pojechalismy samochodem do centrum LIlle pochodzic troche, kupilismy ksiazki dwie po francusku o Dora. Iza spala w tym czasie. Po powrocie pjechalismy wszyscy do Ikea. Ptem po przyjezdzie do domu, ja I Gaston pojechalismy do Centrum oddac samochod a Juli skasowala nasz hotel. Nie jedziemy do Paryza wcale, tylko w Piatek na samolot do domu.

>>>> Czwartek 22 XI, 2007 <<<<<

Ostatni dzien we francji. Jak mowilem, zrezygnowalismy z Paryz bo msielismy … w Paryzu od tygodni strajki sparalizowaly komunikacje miejska, nie kursowaly w ogole ani Metro ani autobusy a dostac je jest prawie niemozliwe bo wwszyscy je chca. Zabiera godziny aby przemiescic sie z miejsca na miejsce. Na szczescie Cecile nam o tym powiediala przez telefon a ja widzialem fotografie tlumow w metro przepychajacych sie jak po kielbase za komuny … nie sposob jechac w takich warunkach do Paryza z dwoma dziecmi … Nawet w TV pokazywali ludzi ktorzy musieli isc do szpitala bo mieli zlamane palce u rak bo drzwi im je przyczasnely a podobno terz udzie jezdzili trzymajac sie pociagow … na zewnatrz … slowem kompletny haos.

Spedzimy wiec spokojnie ostatni dzien. Wciaz swieci slonce I jest cieplo +8 stopni. Spalismy do prawie 10 rana … dzieci I my jestesmy zmeczeni tymi wakacjami I dobry czas wracac do naszego “zoltego domu” jutro.

Jesli uda mi sie to wysle te zapiski dzis w IKEA. Zauwazylismy wczoraj iz jest darmowy Internet … tylko nie mialem wcozraj komputera swego … Dzieci moze pojda dzis do IKEA do takiego placy zabwa tez to sie wybiegaja przed jutrzejsza podroza powrotna …
No to tyle. Jutro Gasta zawiezie nas na lotnisko …

Zaoszczedzilismy wiec w ten sposob dwa dni w Hotelu I wydatki w Paryzu tylko szkoda iz nei zobaczymy go …s zczegolnie dzieci … no ale coz, nei ucieknie … bedzie co odwiedzac nastepnego razu …

Ciekawe jak tam Maya, ja tesknie za nia … I za szukaniem rzeczy w szafie .. a nie w walizkach … zycie na nich przez dwa tygodnie jest meczace szczegolnie kiedy nagle odkryje sie po powrocie do pokoju iz Malina “czegos tam szukala” I wszystko jest spowrotem w balaganie …
Dzis w nocy Malina mowila przez sen “Ze se “ czyli po francusku “ja wiem” … ckeiawe to czyz nie? Czyzby podswiadomie uczyla sie francuskiego?

Zdjecie tlumkow szukajcie na www.lefigaro.fr z Mercredi 21 Novembre 2007

Niestey plac zabw zamkinety ... mam wiec godizne z dziecmi sam ... ale fajnie! :-( Juli i Gaston robia zakupy ... czekolady, zupy, wina itd itp Pora wracac ... i pare zmian bedzie w domu ... pora nauczyc te dzieciaki zachowania!!!

>>>>> Piatek 23 XI, 2007 <<<<<

Szczescie nam w koncu dopisalo, lecimy bezposrednio z Chicago do Lexington .... teraz czekamy na lot do Chicqgo ... jeszcze godzina ::: po odprawie ::::bedziemy w domu wczesniej

Bez wiekszych problemow, tylko w odprawie w Paryzu i przez to pozniej walizka w Lexington jedna nie przyjechala ... moze jutro sie znajdzie. Malina przespala z godzine w Chicago i caly ostatni samolot plus samochod do domu ... Juli tata nas odebral.

Na koniec 11.06 i jestesmy spowrotem ..dzieci (Iza zasnela na ostatnim samolocie) spaly w samochodzie i spiaco polozylismy je do lozka ... sa wyczerpane, My tez, to jednak byla duza podroz ... jutro i wkrotce opisze wszystko pieknie jak odetchne ... ale poszlo dobrze, 6 czy 7 samolotow, pociag, dwa dojazdy samochodem ... i na koniec, bez wiekszych problemow ...

Fajnie bylo wszystkich odwiedzic!
Fajnie tez usciskac Maye czekajaca na nas (bo Norm ja tu przyporwadzil wczesniiej aby na nas czekala) ... piszczala z radosci z 5 minut ... ta fajna morda .. i oczywiscie spala z nami cala noc! :-) do 4.30 rano to znaczy ... kawy!!!!

Koszt (przynajmiej tyle)
  • USA Airways (wszystkie loty z wyjatkiem jednego/za 4 osoby) – 3,422.76
  • WingCentral (Poznan – Paris[Beauve]) - $200
  • Pociag (1sz klasa) - $150
  • Karty Kredytowe - $191
  • Karta Bankowa (Debit) -$539
  • Wynajecie Samochodu – Avis – 5 dni - $600 (400 Euros)

Suma = $5,102.76


Mamo i Dieter! Dziekujemy za pomoc finansowa! Daliscie nam duzo pieniedzy i pomoze nam to mam nadzieje Was czesciej odwiedzac! Dziekujemy bardzo!



0 comments: