Tak sobie mysle, co gdybym tak ja mial? Co gdybym zamiast placic przez nastepne 30 lat 1400 dollarow na miesiac za dom, nagle dostal te 1400 na reke ... ktos inny zaplacil za moj dom. Za $1,400 na miesiac do wydatku od tak, na reke, na przyjemnosci ...
Wow, to by bylo zycie ...
- w 1 miesiac kupilbym sobie rower-kolazowke ... marze o niej aby pojezdzic po okolicy w klubach rowerowych
- 2 bym sobie kupil ... hm, nawet nie za bardzo wiem z glowy bo skoro wiem iz nic takiego mnie sie nie zdazy, to i nie marze o niczym bo po co? ... moze poszedlbym na zakupy i nakupil ciuchow, takich fajnych, nie wz przecenionych sklepow ale takich super, z Mall ... z 80 dollarow za jakies dobre dzinsy, z tyle samo na super koszule ...
No ale skoro nagle nikt inny nizli ja i moja zona za dom nie zaplaci przez nastepne 30 lat (29 tak naprawde) to trzeba bedzie jakos zyc i znalezc radosc zycia bez takich typu rzeczy ...
Ot, jak cala reszta ... znaczy z 99.9% ludzkosci ...
Gdyby tylko uniknac czegos w stylu '0.1 % lepszy bo ma' to juz i tak bedzie sukces ...
Aby tylko zyc dalej w stersie zwiazania konca z koncem i porownywania sie skonczyly to i tak czlowiek bedzie juz oddychac troche lzej ...
Moze wreszcie sie skoncza? W koncu nie mozna porownywac "orange to apple"?
Tuesday, September 7, 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)



0 comments:
Post a Comment